Mocno zaciskając powieki, przywarłam do Bradd'a, a on tylko westchnął przyciskając mnie mocniej do siebie. Byłam zakłopotana, przerażona a na dodatek, robiło mi się słabo. Chciałam żeby to wszystko zniknęło i okazało się snem. Gdy otworzyłam oczy, wszystko do mnie dotarło. Mike leżał na podłodze skatowany.
-Bradd, uspokój je, do cholery- powiedział jeden z nich, chodząc po salonie w te i spowrotem. Nie patrzył na nikogo, wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał.
Zdałam sobie sprawę że płacze, dopiero kiedy Bradd lekko przejechał palcem po moim policzku i wbił we mnie swoje spojrzenie. Jego brązowe oczy były zaszklone, pełne bólu i nie mógł pozwolić, aby wyszły one na wierzch. On był bardziej osobą, która wolała trzymać wszystko w sobie. Być twardym chłopakiem którego nic nie złamie, ale nie tym razem, to było zbyt ciężkie, że jego brat leży tutaj i nie oddycha. Każdy z naszych przeciwników wzbudzał strach, kilka blizn,czarne skórzane kurtki i wiele innych rzeczy, które mogłabym wymieniać cały czas.
Demiteria, nasza przyjaciółka, siedziała na schodach z głową schowaną w kolanach i cicho szlochała. Szybko wydostałam się z objęć Bradd'a i podeszłam do przyjaciółki.
-Demi, proszę, Demi- powiedziałam szepcząc.
Uniosła głowę. Jej twarz była blada jak ściana, a po policzkach, spływał jej czarny tusz do rzęs. Była zagubiona, nie wiedziała jak ma na mnie patrzeć, była zimna. Bez zastanowienia przytuliłam ją, tak mocno jak tylko mogłam, aby poczuła że jestem tu dla niej. Odwzajemniła mój uścisk, delikatnie.
-Jestem z tobą- szepnęłam do jej ucha, na co ona od razu wzmocniła swój uścisk. Pachniała potem i dymem papierosowym.
-Więc Bradd, jak ci się wiedzie?- wysoki brunet stanął przed nim, przyglądając się jego twarzy.
-Mam nadzieje, że nie będziesz tak głupi jak swój brat i nie będziesz przeszkadzał nam w interesach, prawda?
-Nie interesuj się Damon- prychnął.
A wiec to Damon. Ten Damon który chciał zgładzić jego rodzinę i rodzinny interes? O mój boże. Moje spojrzenie utknęło na moich palcach, które plątały się ze sobą, a chwile potem, pojawiła się dłoń Demi.
-To on- powiedziałam bezgłośnie. Moje serce biło jak opętane, a rozum podpowiadał, abym uciekała, ale nie mogłam. Nie mogłam.
-Wszystko w porządku?-Usłyszałam cichy głos przyjaciółki, a jej oczy wpatrywały się we mnie, jakby oczekiwała dobrej odpowiedzi. Ale tak nie mogło być.
-Uciekniemy?-słaby głos wyrwał mnie z rozmyślań i jedyne co wydobyło się z moich ust to ''co?''. Ona czytała mi w myślach? Mając chwile na zastanowienie, zgodziłam się. Z trudem podnosząc się ze schodów, złapałam się poręczy. Byłam zesztywniała od siedzenia a moje serce przyspieszyło, na myśl że mam tylko kilka minut na wyjście z tego domu.
Po dość długim kawałku drogi, który musiałyśmy przejść, miałam ochotę położyć się w swoim łóżku, otulić kołdrą i zapomnieć o istniejącym wydarzeniu sprzed kilku godzin. Trudno jest zobaczyć cokolwiek, gdyż jest ciemno, a jedyne oświetlenie dają nam latarnie. Sama myśl o tym, sprawiała że moje nogi pokazują coraz więcej zniechęcenia do dalszego maszerowania, jak widać, bez końca. Zauważyłam, że nie tylko moje nogi protestują, bo Demi idzie bardzo powoli a na dodatek, prawie czołga się po ulicy.
-Możemy iść przez łąki do tamtego domu? proszę- stając i opierając się o słup, jedna ręką pokazała jakiś stary jednopiętrowy dom, wyglądający na niezbyt zadbany.
-Nie mam siły, proszę cie- błagała, nie miałam wyboru. Musiałam się zgodzić, sama dokładnie nie wiedziałam gdzie jesteśmy, ani gdzie tak na prawdę idziemy.
-Dobrze, ale z rana od razu stamtąd idziemy, tak?
Kiwnęła głową i ruszyła jako pierwsza, skąd nagle w niej tyle energii? Idąc w ciszy, myślałam tylko o jednym, co z Bradd'em. Zostawiłyśmy go tak, a co jeśli go zabili? Nie, Nie myśl o złych rzeczach, Selena, myśl tylko o dobrych. Idąc przed siebie uderzyłam w tył pleców przyjaciółki, wywalając ja przy tym przed siebie i słysząc jej pisk. Chciałam jej pomóc ale coś innego zwróciło moja uwagę.
Zauważyłam tak jakby małą lampkę? Jakieś światełko, które dosyć szybko się poruszało w stronę domu. Jednak po chwili, zorientowałam się, o co tu chodzi.
-Uciekaj!- szybko rzuciłam się w stronę przyjaciółki, pomagając jej i wycofując się ze swojego miejsca, musiałam przyspieszyć ale nie mogłam, nie w takim stanie.
-o kurwa!- Usłyszałam dość głośne krzykniecie, a zaraz po tym zostałam brutalnie rzucona na ziemie, a przy okazji słysząc wybuch. Przez chwile nie wiedziałam nic, gdzie jestem i co się stało, ale po chiwli przyswoiłam sobie wszystko. Byłam pod kimś ciężkim, jak dla mnie oczywiście, męskie perfumy wypełniały moje nozdrza, a unosząca się szybko klatka piersiowa i nierówny oddech, dający trochę zimna moim policzkom, dały mi do zrozumienia co się właściwie stało.
_________________________________________________________________________________
No więc witam:) mamy pierwszy rozdział opowiadania! Jest dość krótki, ale mam nadzieje że ciekawy i się wam podoba:) Wyrażajcie swoje opinie w komentarzu:)
Chciałabym abyście zobaczyli także Trailer do opowiadania:)